#1 ZRÓBMY SOBIE OPIS – zadbajmy o miejsce akcji


RAZ: POZNAJ!
Każdy opis miejsca akcji wymaga wstępnego przygotowania. Musisz wiedzieć i mieć pewność, jak wygląda to wybrane, aby odpowiednio wprowadzić je w tekst i zadziałać nim na czytelnika. Jeżeli opis przedstawia faktycznie istniejące miejsce, nie obejdzie się bez researchu [klik].


DWA: ROZRÓŻNIJ
Każdy opis miejsca akcji będzie inny, w zależności chociażby od tego, jaką rolę pełni w tekście i czy opisuje plan ogólny, szeroki, czy skonkretyzowany, o jednym punkcie.

W artykule wyróżniłam sobie takie oto typy:

Podział ze względu na pełnioną funkcję:
A) OPIS PEŁNIĄCY FUNKCJĘ WSTĘPU – miejsce akcji w planie ogólnym, np. państwo, kraj, region, dzielnica, ulica, budynek. Opis rzucający ogólniki, które pokazują jakichś randomowych ludzi w randomowych sytuacjach. Wprowadzający ogólną atmosferę przed główną akcją sceny. Na przykład:

Wybrane miejsce: Rynek
Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe

Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia. Cierniste akacje, wyrosłe z pustki żółtego placu, kipiały na nim jasnym listowiem. (...) Stare domy, polerowane wiatrami wielu dni, zabarwiały się refleksami wielkiej atmosfery, echami, wspomnieniami barw, rozproszonymi w głębi kolorowej pogody. (...) Teraz okna, oślepione blaskiem pustego placu, spały; balkony wyznawały niebu swą pustkę; otwarte sienie pachniały chłodem i winem.
Kupka obdartusów, ocalała w kącie rynku przed płomienną miotłą upału, oblegała kawałek muru, doświadczając go wciąż na nowo rzutami guzików i monet, jak gdyby z horoskopu tych metalowych krążków odczytać można było prawdziwą tajemnicę muru, porysowanego hieroglifami rys i pęknięć.

Takie wprowadzenia to zwykle opisy narratora wszystkowiedzącego, ale równie dobrze mogą należeć do głównego bohatera w opowiadaniu pisanym narracją pierwszoosobową. Nakreślają, pozwalają wejść w scenę. Często są nieco dłuższe, pisane zdaniami złożonymi, które następują po sobie. Gdyby rozdzielić te zdania między akcję, nie spełniałyby swojej roli, nie zbudowały atmosfery od podstaw, ale próbowały kreślić ją w trakcie trwania sceny. Od tego są natomiast opisy przedstawiające bieżące tło:

B) OPIS PEŁNIĄCY FUNKCJĘ TŁA – miejsce akcji w planie konkretnym, czyli opis w trakcie trwania sceny. To już nie tyle wstęp, co tło akcji.
Wybrane miejsce: restauracja
John Grisham, Firma

Ulubiona restauracja Kay znajdowała się w zachodniej części Memphis i była stałym miejscem spotkań młodych zamożnych ludzi. Zewsząd zwisały setki paproci, a szafa grająca odtwarzała wyłącznie kawałki z wczesnych lat sześćdziesiątych. Daiquiri podawali w wysokich kieliszkach.
– Jeden wystarczy – ostrzegła Kay. – Nie piję zbyt dużo.
Zamówiły specjalność zakładu. (...) Z szafy grającej płynął miękki głos Smokeya Robinsona.

Takie opisy najczęściej będą krótsze, konkretniejsze, często rozsiane po całej scenie pojedynczymi zdaniami. Poruszające wyobraźnię wystarczająco, nie mówiące zbyt wiele, pomijające elementy, które nie mają znaczenia. Jeżeli chodzi o narrację, dobrze sprawdzi się tu każdy typ, ale perspektywa bohatera będzie mówiła znacznie więcej niż narrator wszystkowiedzący – ona wskaże, na co bohater zwraca uwagę, co dla niego jest ważne i jaki ma on stosunek do danego miejsca.

Jasne, że nie są to sztywne reguły; coś, co jest tłem, może być wstępem, a coś, co jest wstępem, może pełnić rolę tła, mogą też obie formy pojawić się w jednej scenie i przedstawić jedno miejsce akcji. Nie wiem jednak, czy ma to sens  – jeżeli już podaliśmy coś na tacy jednym wielkim akapitem, nie wracajmy do tematu, aby nie znużyć czytelnika, natomiast jeżeli i tak rozsiewamy po scenie pojedyncze zdania-wskazówki, długie wstępy nie są już właściwie potrzebne. Aczkolwiek reguły nie ma, opisy miejsc najczęściej tworzy się przecież na czuja.

Podział ze względu na ważność fabularną:
A) Obojętne miejsce akcji – typowe, neutralne, niezaangażowane w fabułę – na przykład sklep czy toaleta. Miejsce, które nie będzie dziwić czytelnika, zaskakiwać, wzbudzać emocji. Każdy był w markecie i nie trzeba opisywać, że na prawo znajdują się półki z tekstyliami, a na lewo dział spożywczy. Bohater ma wejść, zrobić zakupy i wyjść ze sklepu, na tym kończy się rola danego miejsca w fabule, nie musimy więc dbać o jego drobiazgowy zarys.
Takie opisy będą krótkie, rzeczowe, nieskomplikowane. Nie powinny być szczegółowe, poetyckie i wzbudzające emocje.
Wybrane miejsce: restauracja, toalety
John Grisham, Firma

– Słuchaj, Abbey, wiesz, gdzie są toalety? Idziesz korytarzem prosto i na prawo.
– Tak, wiem.
– Na końcu korytarza znajduje się tylne wyjście. Chcę, abyś poszła do toalety, a potem do drzwi. Będę czekał na ulicy. (...)
Po piętnastu minutach drzwi do toalety otwarły się i zabulgotała spuszczana woda. Kobieta poczłapała do przodu.

B) Kluczowe miejsce akcji – jeżeli jest to, przykładowo sklep lub toaleta, które mają przykuwać uwagę, być zapamiętane, mają znaczenie fabularne, to wtedy opis musi być bardziej wyczerpujący i pobudzać emocje.
Wybrane miejsce: Magiczne Dowcipy Weasleyów
J.K. Rowling, Harry Potter i Książę Półkrwi

On i Harry pierwsi weszli do sklepu. Był pełen klientów, Harry nie mógł nawet dopchać się do półek. Rozglądał się, spoglądając na pudła piętrzące się do sufitu: były tam Bombonierki Lesera, które bliźniacy udoskonalali podczas ich ostatniego, nieukończonego roku w Hogwarcie. Harry zauważył, że Krwotoczki Truskawkowe były najbardziej popularne, na półce zostało tylko jedno, uszkodzone opakowanie. Pojemniki pełne zabawkowych różdżek, najtańsze jedynie zamieniały się z gumowe kurczaki lub parę majtek, kiedy się machnęło, najdroższe biły nieświadomego użytkownika po głowie i szyi. Pudełka piór, które dzieliły się na Samonapełniające Się, Sprawdzające Ortografię i Podpowiadające. Tłum trochę się przerzedził i Harry przepchnął się do kontuaru, gdzie rozgadana grupa zachwyconych dziesięciolatków wpatrywała się w malutkiego, drewnianego ludzika powoli wspinającego się na szubienicę.

To właśnie na kluczowych miejscach akcji skupię się w dalszej części artykułu.

TRZY: FASCYNUJ!
Przede wszystkim działaj na emocje. Ważne fabularnie miejsca akcji muszą nie tylko coś wnosić, ale muszą być ciekawe, kojarzyć się, budować atmosferę. Na fascynowanie i budowanie atmosfery znam kilka sposobów:

– budowanie formą: zdania długie zabierają czytelnika w podróż, mogą zrelaksować, pozwolić odpocząć przed akcją lub zregenerować po niej, ale za długie zmęczą i znudzą. Warto je przeplatać z krótkimi.

kliknij, aby powiększyć

Same zdania krótkie nastawią na konkrety, przyspieszą tempo czytania, mogą się przydać, aby szybko przedstawić miejsce mniej ważne. W zależności od funkcji opisu dobiera się jego budowę.

– poruszanie wszystkich zmysłów – przykładowo:
miejsce grozy: kałuże, w których odbijają się cienie, śliskie w dotyku ściany, półmrok, zapach stęchlizny, posmak mokrej szmaty w ustach (na przykład Komnata Tajemnic);
miejsce pozytywne: miękki dywan, wygodny fotel, dźwięk i widok ognia w kominku, zapach wypieków (na przykład Nora, pokój wspólny Gryfonów);
miejsce archaiczne: pajęczyny, skrzypiąca podłoga, zapach kurzu, suchy smak w ustach (na przykład Dział Ksiąg Zakazanych).

– budowanie atmosfery dialogiem lub przemyśleniami bohatera, np. rozpuszczona legenda o najgroźniejszym domu w okolicy, przykład: wprowadzenie do fabuły Wrzeszczącej Chaty.
J.K. Rowling, Harry Potter i Więzień Azkabanu


Już w samej rozmowie czuć atmosferę, że przecież w opisywanym miejscu nie rosną kwiatki, a ściany nie są różowe. I na pewno nie ich będzie się spodziewał czytelnik…

To sztuczka budowania opisem, którego de facto w tekście nie ma –> bohaterowie mogą nie wiedzieć, jak wygląda miejsce akcji i je sobie wyobrażać, zmierzając tam. Mogą się spodziewać wyglądu i atmosfery, jedynie je podejrzewać.

ALE!
Takie opisy mogą kłamać. Legendy czy przypuszczenia nie muszą pokrywać się z faktycznym opisem miejsca i postać odwiedzająca może się zaskoczyć. Pozytywnie lub nie. Wtedy nie trzeba opisywać jeszcze raz miejsca akcji; wystarczy wspomnieć, że się różniło. Czytelnik sam sobie wyobrazi kontrast.

Mowa pozornie zależna pozwoli pokazać od razu, jakie podejście do miejsca ma bohater, a więc i jaki poniekąd ma charakter, jaka jest jego wrażliwość. Dużo to mówi o jego stosunku do bohaterów, których spodziewa się tam spotkać, chęci do nich lub niechęci i tak dalej.
Marta Koton-Czarnecka, Po bandzie

kliknij, aby powiększyć

Rzeczywistym opisem pomieszczenia jest tylko jedno podkreślone zdanie. Reszta to opis pozorny, ale mówi nam bardzo dużo o postaci i miejscu, które według Anki powinno wyglądać zupełnie inaczej.

POKAŻ MI SWOJE ŚMIECI...
...a powiem ci, kim jesteś.
Tak, ta zasada obowiązuje również w prozie. Pokaż, jak bohater mieszka, a czytelnik sam sobie dopowie, kim ta postać tak naprawdę jest i, przede wszystkim, jaka jest. Mieszkania powinny mówić coś o swoich właścicielach – równo poukładane artykuły na biurku będą świadczyć o utrzymywaniu czystości, ale natrętne ich poprawianie nawet o nerwicy natręctw. Pamiętasz różowy gabinet Umbridge i jej wyrównywanie, gdy już zajęła gabinet Dumbledore’a? O tym właśnie mówię.
Zdjęcia na półkach pokażą osobę rodzinną, a robiąca wrażenie biblioteka – osobę czytającą. Nie marnuj potencjału opisów, niech bohater nie mieszka byle gdzie. Opis miejsca zamieszkania to pretekst, by dać czytelnikowi coś więcej niż tylko dowód, że bohater ma swój adres i dach nad głową.

W horrorach i thrillerach (ale nie tylko) często zdarza się, że główne miejsce akcji przyjmuje rolę kolejnego bohatera. Ma swój styl, charakter, bardzo mocno wiąże się z fabułą i wpływa na nią. Przykład:
Stephen King, Lśnienie

Jeszcze wyżej, jakby wetknięte bezpośrednio w sam stok, trzymające się kurczowo sosny rozstępowały się i robiły miejsce dla szerokiego prostokąta zielonej trawy i stojącego pośrodku, ponad tym wszystkim, hotelu.
Hotelu Panorama. Na jego widok Wendy odzyskała dech i głos.
— Och, Jack, to cudowne!
— Tak, rzeczywiście — przyznał. — Zdaniem Ullmana, jest to jedyny tak pięknie położony budynek w Ameryce. (...)
Nagłym ruchem zapuścił silnik, włączył bieg i odjechał, próbując się nie oglądać. Ale oczywiście się obejrzał i oczywiście weranda była pusta. Tamci dwoje weszli do środka, jakby Panorama ich połknęła.

Na opisy może wtedy składać się nawet antropomorfizacja (nadawanie cech ludzkich).

OPIS DLA CZYTELNIKA
Tak. Opis jest dla czytelnika. Nie dla autora, by spełnić jego wielkie zachcianki o wylewaniu potoku słów, i jeszcze – aby czytelnika dobić – słów specjalistycznych. Nie można się przechwalać. Okej, może jesteś świetnym architektem, dekoratorem wnętrz po studiach i wiesz, co to jest entablatura tryglifu na kolumnie podtrzymującej taras, ale wierz mi, że nikt nie lubi sobie przerywać lektury, by otwierać Google i robić samodzielny research. Pisz po ludzku, dla ludzi.
Nie znam się na rodzajach czytelników, ale zdecydowana większość tych, których znam, powie mi, że nawet lubiłaby Sienkiewicza, gdyby jego opisy każdej napotkanej pierdoły w stylu drzewa czy kwiatka nie zajmowały absurdalnej długości, nieraz po kilka jak nie stron, to chociaż i sążnistych akapitów. Uważam siebie za czytelnika maksymalnie współczesnego – muszę czytać książki szybkie i lekkie, bo interesuje mnie sedno fabuły, a dekoracje mają je tylko podkreślać i pomagać mojej wyobraźni, a nie od razu przejmować kontrolę nad tekstem i odrywać od tego, co ważne. Nie mam czasu na czytanie tomiszczy, z których większa część tekstu jest o niczym istotnym, dlatego jeżeli sięgam po sporawe fantasy, to otwieram je na pierwszej stronie i wertuję. Jeżeli widzę przewagę ścian tekstu już na początku –  jak nie ekspozycja, to opis miejsca – dziękuję i odkładam, nie biorę. Zakładam, że takich ktosiów jak ja może być więcej, dlatego radzę, by być autorem sprytnym – nie zaczynać długimi opisami. One mogą się pojawić czasem gdzieś w środku, jak u Kinga. Ale w Lśnieniu najpierw dowiadujemy się o zakupie hotelu, a dopiero potem do niego wchodzimy. King robi podwaliny pod dłuższy opis; dialog nie męczy aż tak, a gdy już wiem, że chcę iść dalej, bo fabuła wydaje się apetyczna, to wtedy hotel i jego dłuższy opis mnie porwie. Nie zrobiłby tego sam, na początku, bez wstępu.

Wydaje mi się, że amatorscy autorzy często sądzą, że opis na początku to jest wręcz jakaś zasada, wielki wymóg, a przecież wcale tak nie jest. Wprowadzenie do sceny? Jasne, ale nie za każdym razem, staraj się urozmaicać. Nie bój się kombinować – zaczynać różnie, wplatać różnie, kończyć też tak. Nie ma reguł, możesz wszystko. Pomyśl tylko, czy to jest ciekawe i czy nie nudzisz, i przy okazji się nie wymądrzasz.

W SKRÓCIE:
Wybierz miejsce z potencjałem fabularnym, gdzie najwięcej może się wydarzyć. Każde z tych miejsc to nie tylko miejsce, to element, na którym coś się dzieje, musi więc mieć cel -> wyobraź je sobie co do joty -> wybierz najważniejsze elementy, które wystarczą do zbudowania atmosfery -> opisz je.

JAK SOBIE POMÓC?
– Oglądaj zdjęcia miejsc akcji, jeżeli wybrałeś te znane i ogólnodostępne. Zrób research – jeżeli chcesz opisać miasto, oglądaj fotografie i filmy z różnych perspektyw, przedstawiane w różnych porach dnia, a nawet w różnych porach roku.

– Doświadczaj, nawet najtańszym kosztem. Jeżeli scena ma się dziać na dworcu kolejowym, przejdź się na najbliższy dworzec. Posłuchaj ludzi, posłuchaj głosu zapowiadającego pociągi, usiądź na ławce, rozejrzyj się. Zlokalizuj palarnię, kanciapę sokistów, okienka z biletami; przejdź się jak twój bohater, zwróć uwagę na najciekawsze elementy i pomyśl, o czym on mógł pomyśleć. Wczuwaj się. Możesz też podróżować dalej: do innych miast czy nawet państw.

– Rozrysuj sobie miejsca akcji. Nawet jeżeli nie umiesz rysować, to obrazki są przecież dla ciebie. Tylko ty z nich korzystasz. Narysuj sobie prostokąt jako pokój, rozmieść elementy.
Możesz też pobrać jakiś darmowy program do aranżacji wnętrz. Możesz przeglądać katalogi, możesz też zagrać w Simsy lub pobrać inny emulator, zbudować sobie miejsce akcji; ale uważaj, by gra nie pochłonęła cię bardziej niż pisanie.

– Jeżeli chcesz zacząć od opisu, ale nie czujesz weny, stwórz najpierw didaskalia, jak w dramacie. W ogóle czytaj dramaty, dramaty są wspaniałe, bo są lekkie i inspirują, i czyta się je jednym tchem. Widać po nich, jak ważne są miejsca akcji, a jak potrafią je zbudować najmniejsze elementy: stół, krzesło, lampa – i już, pokój przesłuchań. Żaden kolor ścian, szczegółowa aranżacja – nie, kiedy zaraz ma dziać się coś ważnego.

Pisanie first draftów jak dramatów ma swoje plusy. Pozwala lepić sceny z naciskiem na plan. Przykład z mojej szuflady: [klik].


CZTERY RAZY „NIE”, PRZECHODZISZ DALEJ!

NIE ZAWSZE
Nie zawsze opis będzie potrzebny. W scenach dynamicznych, kiedy np. bohater ucieka, nie trzeba opisywać dokładnego położenia, architektury miejsca i tak dalej. Lepiej zrobić to przed ucieczką, wpleść to w początek sceny lub pominąć zupełnie.

NIE TERAZ
Opisy to coś, co zawsze można dosztukować. Jeżeli znasz już miejsce akcji, to jego opis możesz zawsze odłożyć na potem lub nawet na koniec. Dużo ważniejsza od samego opisu jest fabuła, czyli np. dialog albo zachowanie bohatera; słowem – akcja. Jeżeli wiesz, że scena zaczyna się w parku, ale nie bardzo potrafisz na już stworzyć atmosferę tego miejsca, to pomiń ją. Zostaw wolną linijkę tam, gdzie kiedyś dokleisz te kilka drzew, bezchmurne niebo, brukowaną alejkę i panią z psem czy wózkiem. To naprawdę nie ucieknie i nie jest jakieś super istotne. Są ważniejsze elementy, o które zadbaj, by nie uleciały.

NIE WSZYSTKO
Gdyby nagle każdy autor zaczął opisywać każde miejsce akcji z dokładnością 1:1, do księgarnii trafiałyby przewodniki fabularne. Nie wiem, na ile taki gatunek dobrze by się sprzedawał, ale ja raczej nigdy więcej nie kupiłabym żadnej książki. Wiadomo, akcja nie powinna rozgrywać się byle gdzie, to też trzeba zaplanować. Ale autor nie powinien sobie pozwalać na opisy, w których ginie akcja i giną bohaterowie. W takich opisach ginie… sens tych opisów. One mają być chórem, a nie przejmować pierwsze skrzypce. Opisy miejsc mają ulokować akcję i pobudzić wyobraźnię, wprowadzić atmosferę. Nic więcej.

NIE NARAZ
Nie musisz w jednym akapicie wylewać wszystkiego, co wiesz o miejscu akcji. Są momenty, kiedy jest to mile widziane, na przykład kiedy bohater jest gdzieś pierwszy raz. Jego pierwsze wrażenie może trochę potrwać i nikt nie będzie go za to winił, o ile opis nie będzie akapitem poskładanym z samych być, mieć, leżeć czy stać. Jednak lepszy efekt uzyskuje się poprzez wplatanie subtelnych wskazówek w całą scenę. Bohater, siadając na fotelu, poprawia płaszcz – dwie informacje (że w pokoju stoi fotel i co na sobie ma bohater) upieczone na jednym ogniu. Wtedy mamy do czynienia z opisem żywym, przenikającym do rzeczywistości fabularne. Nie jest odbębnionym na poczekaniu spisem martwych dekoracji, o których czytelnik zaraz zapomni.


TO JUŻ BYŁO? NIC NIE SZKODZI!
Naprawdę, nic nie szkodzi. Na liście najbardziej popularnych w literaturze miast cały czas wiszą Londyn, Paryż, Petersburg i Waszyngton. Dzięki stworzonych już opisach tych miast możesz spróbować ułożyć własny, zobaczyć, na co zwracano już uwagę i co najbardziej może urzekać, budować klimat (czerwone autobusy i dźwięk Big Bena, Wieża Eiffla i Luwr, Pałac Zimowy i podnoszone mosty, Biały Dom i Pomnik Waszyngtona). To, że powstało już setki produkcji o tych miejscach nie znaczy, że nie mogą powstać nowe i jeżeli miejsce ci pasuje, to nie rezygnuj z niego, bo to już było.

Są powieści, których akcja nie może rozgrywać się nigdzie indziej. Dżuma musiała dziać się w Algierii. Nie wyobrażam sobie, by Exodus nie opowiadał o brutalnej rzeczywistości słoweńskiej, a czy Wyznania Gejszy nadal byłyby aż tak wymowne, gdyby opowiadano o gejszy w małej rybackiej prowincji, a nie w wielkim Kioto? Miejsce akcji musi pasować do fabuły. Może być typowe, ale niech po prostu nie będzie ci obojętne.
To w nim rodzi się życie.

0 Comments:

Publikowanie komentarza