NAPISZ DO NAS


Zostaw komentarz, jeśli masz: 
  
pytanie
problem
sugestię
propozycję

Prosimy także o informowanie o ewentualnych błędach na stronie.

[aktualizacja: 29.10.2019]

69 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, czy nie macie nigdzie napisane, kiedy można ponownie zgłosić się do oceny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie ma zasady, a kwestia jest indywidualna ;)
      Na pewno warto się zgłosić po widocznych w tekście poprawkach, aby nie doprowadzić do sytuacji, że oceniający będą się musieli powtarzać.

      Usuń
  2. Mam kilka pytań dotyczących oceniania.
    1. Lubicie to robić w wolnym czasie?
    2. Jest to dla was bardziej praca czy odpoczynek?
    3. Jak ciężko jest zachować obiektywizm?
    4. Irytujące jest, gdy autorzy ewidentnie wykłócają się, nie mając racji?
    5. Wolicie wystawiać dobre czy złe oceny?
    6. Jeżeli autor wykłóca się ewidentnie nie mając racji, to bardzo irytuje?
    7. Wolicie pisać oceny samotnie czy grupowo?
    8. Jak działa taka ocena grupowa? Jest jakiś podział tekstu czy wszystko wspólnie wymyślacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale świetny komentarz :D
      odpowiem za siebie, a może dziewczyny pokuszą się o swoje odpowiedzi lub coś jeszcze dopowiedzą.

      1. Nie ma wśród nas osoby, która byłaby do tego zmuszana, więc tak, lubimy to robić w wolnym czasie. A czasami i w tym „niewolnym” też, chociażby w trakcie sesji, do której tak bardzo nie chce się przysiąść...

      2. Dla mnie i jedno, i drugie. A właściwie odpoczynek w pracy, gdyż ocenkuję najczęściej u siebie, w biurze, kiedy mam luźniejszy dzień.

      3. Na pewno trudno o pełny obiektywizm, bo każda z nas bazuje jednak na swoich doświadczeniach literackich. Zależy mi jednak, aby tego obiektywizmu było jak najwięcej, aby moje oceny były przede wszystkim merytoryczne i bardziej skupiały się na kwestiach czysto technicznych, które nie podlegają raczej dyskusji w postaci: „podoba mi się/nie podoba mi się”, ale: „jest poprawnie/nie jest poprawnie”.

      4. Spływa to po mnie, szczerze mówiąc :) raczej uśmiecham się, bo każdy dłuższy komentarz pod oceną sprawia mi ogromną frajdę. Wykłócanie się nie jest irytujące, raczej męczące – autorzy często sięgają po tę samą metodę odpowiadania na ocenę, czyli łopatologicznie tłumaczą swoje zamierzenia, wyjaśniając niezgodności i opisując swój ambitny plan w komentarzu, zamiast nanieść poprawki na tekst, aby pomóc kolejnym czytelnikom. Część z nich myśli, że, opowiadając nam to wszystko, zrozumiemy ich wizję i zmienimy podejście do ich twórczości, może zmienimy notę końcową, jednak najczęściej tego, co oni widzą oczami swojej wyobraźni, w niedopracowanym tekście po prostu nie ma. Pozdrawiam Raylie :D

      5. Wysokie noty wystawia się trudniej, bo dobry tekst to wyżej zawieszona poprzeczka. Nie sztuką jest szukać czegoś na siłę, ale też nie chodzi przecież o wypisywanie po przecinku samych superlatywów. Ocenianie złego tekstu jest prostsze, ale na pewno dużo bardziej czasochłonne, jeżeli oceniający wypisuje każde potknięcie, chociażby językowe. Jasne, że najlepiej byłoby dostawać na zmianę: raz te lepsze, raz słabsze teksty, aby nie popaść w rutynę i nie mieć wrażenia, że w każdej ocenie trzeba się powtarzać, ale przecież nie ma reguły; wszystko tak naprawdę zależy od zgłoszeń.
      6. A to już było, pod czwórką.

      7. Nawet oceniając w pojedynkę, tak naprawdę nigdy nie jest samotnie, bo się wspólnie betujemy :) Ja jestem ocenkowym nerdem i mam się najlepiej, gdy mogę skrobać sobie ocenkę w pojedynkę i jednocześnie pracować nad projektem grupowym.

      8. To zależy od bloga. Jeżeli jest to blog z jedną, wielorozdziałową historią, to przeważnie wszystkie czytamy wszystko i różnymi kolorami wypowiadamy się w jednym dokumencie na temat każdej notki, a potem wspólnie kleimy podsumowanie. Łączymy swoje uwagi, uzupełniamy je wzajemnie, na końcu betujemy całość, zmieniamy kolor na czarny i publikujemy. Jeżeli to blog z miniaturami – dzielimy się pracą i każda ma do „przerobienia” jakąś część.

      Usuń
    2. Zajrzałam tu pierwszy raz od baaardzo dawna i proszę, jaki fajny komentarz! Chętnie dołączę się do odpowiedzi. :)

      1. Tak jak Sko napisała, nikt nikogo do oceniania nie zmusza, tak więc tak, lubię to robić w wolnym czasie. Jak nie mam wolnego czasu, to też, no chyba że nie mam go NAPRAWDĘ (tak jak na przykład ostatnio w związku z poprawką kolokwium ;-;). Sprawia mi to frajdę, przy okazji sama ciągle uczę się czegoś nowego.

      2. Jak dla mnie i to, i to. Odpoczynek dlatego, że jest to w pewien sposób coś, co mnie interesuje (tzn. nie ocenkowanie samo w sobie, raczej pisanie, proces twórczy, edycja i redakcja tekstu itd., co z ocenkowaniem ma wiele wspólnego), a praca dlatego, że czasami nie jest to łatwe (w przypadku bardziej wymagających tekstów - zarówno tych bardzo dobrych, jak i niekiedy bardzo niedopracowanych) i faktycznie muszę włożyć w to sporo wysiłku. Poza tym, tak jak mówię, interesuje mnie to i wiążę z tym przyszłość (myślę, że takie ocenkowanie ma choć trochę wspólnego z edycją i redakcją tekstów w wydawnictwach książkowych, a właśnie w takim zawodzie siebie widzę w przyszłości).

      3. Myślę, że to nie jest łatwe i z pewnością nigdy do końca nie będziemy obiektywni, jednak da się subiektywizm ograniczyć i mi akurat nie przychodzi to z jakąś ogromną trudnością. Podchodzę do ocenianych blogów z czystą kartą, jednocześnie staram się podejść do nich jako czytelnik, ale czytelnik bardziej wymagający niż zazwyczaj i czytelnik bez określonej osobowości. Wiem, jak dziwnie to brzmi, ale dla mnie ważne jest to, żeby swoje odczucia argumentować w sposób konstruktywny, a nie na zasadzie „nie lubię fantasy, więc nic mi się tu nie spodoba, bo nie”. Odczucia będą moje, bo nie da się od tego uciec, ale krytyka będzie poparta sensownymi argumentami, które z tym, co lubię, a czego nie lubię, nie będą miały nic wspólnego.

      4. Ja powiem tak... Łatwo się denerwuję i nie lubię się powtarzać. Każdy popełnia błędy, wiadomo, ja też, ale jeśli jestem pewna, że mam rację i odpowiednio to argumentuję, a mimo tego autor usilnie stara mnie przekonać, że się mylę... no to się irytuję. :D Często wizja autora nie jest zgodna z tym, co jest napisane w tekście, a ja oceniam to, co mam „na papierze” – nie to, co mogę sobie dopowiedzieć, nie to, co autor dopowie mi w komentarzu i nie to, co on sobie wymyślił, ale nigdzie tego nie zawarł. Mimo wszystko myślę, że rzadko zdarza się taka sytuacja, w której jasne byłoby, kto ma rację – teksty literackie nie są czarno-białe, zwłaszcza jeśli chodzi stricte o treść (np. kreację bohaterów, konstrukcję fabuły itd.). Co innego w przypadku błędów językowych - jeśli tutaj mam wiarygodne źródło, które jasno stwierdza, że mam rację, a autor mimo tego się nie zgadza... no to cóż. Wtedy to już nawet nie wiem, czy warto się denerwować. :D

      5. Odpowiem dyplomatycznie – łatwiej pisze się oceny blogów z niskimi ocenami, ponieważ można więcej błędów wytknąć, więcej poprawić, doradzić, ale lubię wystawiać dobre oceny i wiedzieć, że w tym gąszczu blogów jest ktoś, kto potrafi pisać. :)

      7. Nie pisałam nigdy grupówki i myślę, że nie bardzo bym potrafiła. Z natury jestem osobą, która woli wszystko robić sama, nawet nie dlatego, że myślę, że zrobię coś najlepiej, ale dlatego, że tak potrafię się dobrze zorganizować.

      8. No i tu się już nie wypowiem. Wiem, jak to wygląda, bo betowałam grupówki, ale myślę, że lepiej, jak wypowie się ktoś inny. Zresztą Skoia to ładnie opisała. :)

      Pozdrawiam i dzięki za takie przyjemne pytania. :)

      Usuń
  3. A ja mam pytanie odnoszące się do liczb! W opowiadaniu powinno zapisywać się je słownie, a może za pomocą cyfr? Piszę fanfiction o Igrzyskach Głodowych i zawsze wydawało mi się, że powinienem zapisywać numery Dystryktów(jest ich dwanaście) w ten sposób: Dystrykt Pierwszy słynął z, Dystrykt Drugi miał to... zamiast Dystrykt 1 słynął z, Dystrykt 2 miał to... Jest do tego jakaś zasada?
    Tutaj możecie poczytać trochę o tematyce, Prolog jest krótki i wyjaśnia tam wszystkie sprawy z tym związane. https://62-enobaria.blogspot.com/
    To nie jest reklama!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że nie ma ścisłej reguły, ale bardziej zależy to od tego, co wygodniej się przeczyta i co jest bardziej estetyczne. "Dystrykt 1" człowiek z odruchu może przeczytać jako "dystrykt jeden", więc fajnie byłoby dać kropkę, jeśli wybierze się taką pisownię. Z drugiej strony ta "1" może być bardziej... Hm, obrazowa? W sensie lepiej oddawać klimat opowiadania, bo na oznaczeniach jest 1, 2 itd. Brzmi bardziej urzędniczo, no i raczej na informacjach w świecie przedstawiany byłby cyfrą, nie słowem, bo na tablicach informacyjnych itd. nie ma na to miejsca. Wydaje mi się, że zależy to po prostu od tego, jak ktoś pisze i chyba też tak pisali na PWN-ie. Np. Lata łatwiej zapisać cyframi, bo tak długą liczbę zapisaną słownie mózg dłużej "trawi", by ogarnąć, a cyframi wystarczy rzucić okiem. Jedni opowiedzą się za "Dystrykt 1.", inni za "Dystrykt Pierwszy", ponieważ mają różne wyczucie estetyki oraz tego, co bardziej pasuje do tekstu. Jeśli jednak piszesz fanfiction, to najlepiej będzie zachować pisownię z oryginału.
    Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje wątpliwości. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dodam, że "dystrykt 1." (wtedy, wydaje mi się, nawet wersja bez kropki byłaby lepsza) byłby, hm, bardziej urzędową nazwą z numerem identyfikacyjnym tegoż miejsca. Nie czytałam oryginału ani tłumaczenia, dlatego trudno mi określić, czy faktycznie autorka zapisuje to jako "Dystrykt Pierwszy" jako nazwę własną, czy na przykład tylko w tłumaczeniu to tak wygląda.

      Usuń
    2. Wybacz, dopiero sobie o tym komentarzu przypomniałem. Bardzo dziękuję za rozwianie wątpliwości - zostanę przy wersji słownej. Dystrykt Pierwszy brzmi chyba najlepiej... Poza tym mam jeszcze jedno pytanie, tym razem dotyczące imion postaci.
      W Harrym Potterze używa się spolszczeń i zwykłych, angielskich imion, np. oryginalne imię Lucius zmienia się na Lucjusz, Hermione na Hermiona, Bellatrix na Bellatriks... Ale zdarza się, że w książkach występują imiona nieprzetłumaczone i przetłumaczone jednocześnie. Można je mieszać, a może lepiej używać jednego rodzaju?

      Usuń
    3. Napisałam wczoraj bardzo długi komentarz, kliknęłam dodaj i zniknął. I byłam tak zła i zmęczona, że dopiero wzięłam się w garść do napisania drugiego.
      Jeśli piszesz fanfika, najlepszym wyjściem jest trzymać się przetłumaczonej książki. Zaś jeśli piszesz opowiadanie autorskie, tu zależy od tak naprawdę wszystkiego. Bo jeśli osadzasz akcję w anglojęzycznym kraju z anglojęzycznymi bohaterami, to nie dasz im polskich czy hiszpańskich wersji imion, prawda? Chyba że wskazuje na to ich pochodzenie. Jeśli zaś typowy polski Jurek pojedzie do Anglii i pozna tam Jessicę, Toma, Luke'a czy Jane, to nie zaczną oni mówić do niego nagle George, prawda? Pozostanie Jurkiem.
      Kolejna rzecz, to to, że w Potterze trzeba było się nieźle nagimnastykować przy tłumaczeniu i uważam, że pan Polkowski poradził sobie świetnie. Tłumaczył to, co miało psikus słowny, zostawiał to, co powinno zostać w oryginale. zmiana Siriusa na Syriusza to chyba po prostu ułatwienie czytelnikowi czytania. Zauważmy, że w pierwszym wydaniu Kamienia Filozoficznego Polkowski przetłumaczył Siriusa Blacka na Syriusza Czarnego, jednak wtedy nie została wydana jeszcze 3 część w oryginale i nie wiedział, czy Black to nazwisko, czy przydomek. Po wydaniu Więźnia zmieniono to nazwisko w Kamieniu (moment, gdy na początku Hagrid mówi, czyim motorem przyjechał). Wydaje mi się, że Polkowski po prostu upraszczał niektóre imiona (Hermiona, Lucjusz właśnie), ale nazwisk nie tłumaczył (chyba że czegoś nie pamiętam). Bo przecież niefajnie wyglądałby Albus Chrabąszcz czy Henio Garncarz (na Harry'ego), prawda?
      Zauważmy jednak, że nie tylko imiona i nazwiska zostały tak potraktowane. Sama nazwa Hogwart jest lekko zmodyfikowana, a jednak Hufflepuff czy Slytherin piszemy w oryginale (zaś Krukoni czy Gryfoni są już przetłumaczeni). To samo z nazwami ulic. Privet Drive i inne nazwy ze świata mugoli zapisano w oryginale, jednak Pokątna czy Śmiertelny Nokturn już nie.
      Kolejnym fajnym zabiegiem jest przypadek zwierciadła Ain Eingarp, które po angielsku brzmi zupełnie inaczej – Mirror of Erised. Skąd taka zmiana? Mi polska nazwa podoba się nawet bardziej, otóż angielska – czytając ją od tyłu – daje nam desire, jednak tylko ostatni człon da się przeczytać wspak. Polkowski nazwał to lustro Ain Eingarp, co czytając całość od tyłu daje właśnie pragnienie. Moim zdaniem – mistrzowskie posunięcie.
      Temat tłumaczenia to temat rzeka. Można się długo nad tym rozwodzić. Akurat w Potterze jest tak wiele nazw własnych, że Polkowski musiał się nieźle nagimnastykować, by nie popaść ze skrajności w skrajność. Z tego, co czytałam, ponoć wydania w innych językach zastosowały podobną metodę tłumaczenia.
      Koniec końców – jeśli piszesz coś autorskiego, zwróć uwagę na czynniki takie jak pochodzenie postaci czy jej rodziny i czy w ogóle akcja rozgrywa się w realnym świecie, czy wymyślonym (elfy? krasnoludy? Nie będą miały na imię Kasia, prawda?). Zaś jeśli piszesz fanfik, sprawdź jak wyglądają nazwy w tłumaczeniu i dostosuj się do tego (i tu czasem są problemy – przykładowo w anime różni tłumacze różnie tłumaczą nazwy własne, np. techniki walki w One Piece. Niektórzy przez część odcinków pozostawiają w oryginale, niektórzy w wersji polskiej. Warto w tym przypadku sięgnąć do mangi sprawdzić, albo poszukać informacji w Internecie).
      Hm, zastanawiam się nad artykułem na ten temat, bo jest dość ciekawy. Może warto napisać parę zdań do Encyklopedii WS.
      Wszystkie informacje, które wypisałam, są sprawdzone pobieżnie, bo nie mam na razie czasu na głębszy research, a większość napisałam z pamięci, więc mogłam się w czymś pomylić, za co z góry przepraszam.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Głupio mi odpisywać krótko na tak wyczerpującą odpowiedź, ale nie mam żadnego pomysłu na rozpisanie się. Zresztą, to chyba zbędne.
      Zgadzam się, Polkowski jest naprawdę świetnym tłumaczem - nazwisko w jakimś stopniu zobowiązuje. xD
      Ale na przykład taki Krzysztof - przeciętny Brytyjczyk nazwałby go Christopherem, tak?
      Posiadam wydanie z Syriuszem Czarnym!
      Dzięki za pomoc!

      Usuń
    5. Kolejne pytanie!

      Czy można zaczynać rozdział od dialogu/monologu, jakiejkolwiek wypowiedzi? Ktoś kiedyś powiedział mi, że nie powinienem tego robić, ale chciałbym zaczerpnąć opinii ekspertów.;p

      Usuń
    6. O rany! Jak to się stało, że umknęło nam takie pytanie? Nie wiem, kajam się, przepraszam. Dobrze, że zajrzałam tu z przypadku dziś, bo pewnie czekałbyś jeszcze z drugi miesiąc.

      Jeżeli chodzi o dialog, to osobiście jestem wielką fanką zaczynania od niego sceny – jako autorka. Kiedy siedzę przed monitorem i nie potrafię wymyślić sensownego wprowadzenia, stawiam myślnik i zaczynam rozmowę (jeśli w scenie oczywiście planowo miały pojawić się rozmawiające postaci). Jako czytelnik też nie uznałabym tego za coś niewłaściwego. Po prostu wchodzę w konkret-akcję z buta. ;)

      A jeżeli chodzi o monolog, no to też pierwszy raz słyszę o takiej *zasadzie*. Osobiście nie przeszkadzałoby mi to w ogóle. Nie czuję, by wstęp monologiem miałby być jakąś wielką awangardą – ot, zwykłe wprowadzenie do sceny. Z czym tu polemizować? ¯\_(ツ)_/¯

      Usuń
  5. Czy ktoś byłby chętny opowiedzieć trochę jak to się stało, że tak dobrze znacie się na j. polskim, na tych wszystkich zasadach i skrupulatnie oceniacie? Czy musieliście przejść jakąś ciężką drogę, wkuwanie zasad, a może uczyliście się na własnych błędach? Jak to było? Jak doszliście do takiego poziomu znajomości? Uczyliście się specjalnie czy może samo weszło do głowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to są przede wszystkim własne błędy i starsze koleżanki z sieci po fachu. W blogosferze siedzę od 2006 roku i głównie na niej początkowo budowałam swoje doświadczenia.

      W szkole mierziło mnie to, że to właśnie na polskim nikt nie uczył, jak pisać. Trzeba się więc było szkolić samej – dlatego najpierw jestem średnio uzdolnioną autorką, potem dopiero niezłą oceniającą. Nigdy nie interesował mnie język polski sam w sobie jako przedmiot szkolny; lektury wydawały się nudne i pretensjonalne, a jako że panie polonistki głównie zwracały uwagę na omawianie ich treści, moje oceny wahały się między silną tróją a naciąganą czwórą. Zauważyłam jednak, że wszystko, co nie było do szkoły, a kręciło się wokół samego pisania, szło mi zadziwiająco łatwo, dlatego ruszyłam z artykułami w gazetkach młodzieżowych, własnymi reportażami, scenariuszami, opkami, potem poezją itp. ;)

      Sporą zasługą były osoby postronne, czytelnicy i najbliżsi – rady i przeczucia innych osób odnośnie moich tekstów. Jeżeli ktoś mówił mi, że coś nie gra, np. w emocjach, to zakładałam, że ma rację i starałam się zrozumieć co. Siliłam się na różne sposoby, jak to naprawić. Z czasem doszło też czytanie poradników i artykułów o sztuce pisania (głównie angielskich).

      Jeżeli chodzi o gramatykę, jej znajomość wymusiła właśnie chęć pisania. Nie chciałam świecić oczami przed kimkolwiek, że nie znam podstaw. Z czasem te podstawy się rozrosły – w większej mierze dzięki dziewczynom z WS, które betowały mi ocenki. Jeszcze dwa lata temu nie miałam pojęcia o sporej części zasad, o których wiem teraz i pamiętam, jak w trakcie powstawania projektu WS kłóciłam się, że te dywizy wcale nie wyglądają tak źle xDD *kwik*. W ogóle pierwsze moje oceny, gdy cofniemy się w czasie o kilka lat, jeszcze do czasów Shibuyi, są naprawdę słabe. Tak naprawdę dopiero tu, na WS, ustalając z dziewczynami, że każda nasza praca przejdzie obowiązkową betę, zaczęłyśmy wymieniać się informacjami, linkami do PWN-u i wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy właśnie dzięki temu cała ekipa jest na podobnym poziomie, rozwija swoją wiedzę w miarę równomiernie.

      I nie nazwałabym tego męką, trudną drogą, wkuwaniem zasad – przynajmniej nie z mojej strony. W moim przypadku raczej wystarczy zwrócić mi uwagę na coś raz lub dwa, by po prostu to we mnie zostało. Na tej samej zasadzie potrafiłam w czasach szkolnych po kilku przeczytaniach czegoś recytować już dany tekst z pamięci (np. 250 wersów Wielkiej Improwizacji Konrada lub monolog Merkucja z Romea i Julii o królowej Mab – taki ze mnie był świr, gdy coś mi się spodobało). To chyba najlepszy też dowód na to, że odnajduję się w tym i tak zwyczajnie to lubię, nie trzeba mnie zmuszać. ;)

      W kwestii samej poprawności na WS trzeba jeszcze wspomnieć o Shun, która nas kiedyś – chcąc nie chcąc – betowała. Maczała w tym paluchy na pewno.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że nic – ani szkoła, ani nawet czytanie książek (choć to też miało duży udział!) – nie nauczyło mnie tyle co WS. Wytykane przez dziewczyny błędy zapadały w pamięć. Choć również nigdy nie miałam większego problemu z gramatyką jak na szkołę średnią czy gimnazjum, bo prace pisałam od razu na czysto i oddawałam bez sprawdzenia, to widzę, że nauczyciele nie zwracają uwagi na sporo błędów, które nimi de facto są. Kolejna rzecz, że dla nas pisanie ocenek to również świetna zabawa i możliwość ciągłego kształcenia się w kwestii poprawności. Trzeba jednak pamiętać, że nawet oceniająca (na przykład JA!), choć zna zasady, nie musi stworzyć dobrego opowiadania bez ćwiczenia pisania. No i nadal betujemy swoje ocenki – każdy by się chyba zdziwił, ile tam błędów sobie wyłapujemy (Skoia zwala na beznadziejną klawiaturę, ale nie wierzcie jej!)! A wierzę, że nawet w tych opublikowanych ocenach gdzieś część potknięć się schowała. Nikt nie jest nieomylny i my też nie. Nadal się śmieję, gdy Skoiastel notorycznie zapisuje bierzący, a ona gania mnie za przecinki i powtórzenia, których jak zwykle u siebie nie widzę.
      Ważne jednak, aby lubić to, co się robi, więc jeśli chcesz się doszkolić w kwestii gramatyki czy pisania, nie możesz podchodzić do tego jak do ciężkiej harówki, bo to tylko zdemotywuje. Jasne, to nie jest proste, ale... każdy popełnia błędy, a człowiek uczy się całe życie. ;)

      Usuń
    3. To prawda. :) Mnie się rz w bieżącym całe życie kojarzy z wodą i zwyczajnie bardziej pasuje. Ciężko mi pisać to słowo bez błędu za pierwszym razem, ale znam siebie i wiem, że mam z nim problem, dlatego coraz częściej się przy nim zatrzymuję i poprawiam sama siebie. No i w moich ocenach faktycznie znajduje się też masa literówek, ale to w większej mierze naprawdę przez klawiaturę biurową, bo ona nie dociska mi części klawiszy (XD), jestem też wychowana na starym dobrym Mistrzu Klawiatury i zdarza mi się po prostu pisać szybciej niż poprawniej. XD Ale ma to swoje zalety - autorzy szybciej dostają ocenki, a dziewczyny nie nudzą się na becie. :D

      Usuń
  6. Mam pytanko. Czy wzory chemiczne można zapisać w ten sposób --> but-2-enal, czy jak to powinno wyglądać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłam żadnego źródła, który mówiłby o wzorach chemicznych, ale spróbuję wziąć to na logikę.

      Nazwę systematyczną, którą przykładowo przytoczyłaś, kijowo się czyta. Już lepiej byłoby użyć najprostszej: aldehyd krotonowy albo krotonaldehyd. Ale pytałaś o wzór, a nie nazwę. Mniejsza.

      Załóżmy, że użyjemy tego nieszczęsnego (2E)-but-2-enal – jeżeli chciałabym przeczytać opowiadanie z czymś takim gdzieś w środku, miałabym problem, bo „but-dwa-enal” wcale nie brzmi dobrze. A jeżeli coś słabo brzmi przy czytaniu chociażby na głos, to słabo jest to zapisane – w przypadku prozy.

      Łatwiej zdecydowanie przeczytać proste wzory sumaryczne, czyli w tym przypadku C4H6O – „ce cztery ha sześć o”. Word i inne podobne programy mają możliwość zapisu tego wzoru z indeksami dolnymi, co jeszcze wyglądałoby profesjonalnie. Zapis jednak zależeć też będzie od sytuacji, w której go chcesz wykorzystać. Nie wiem, po co wzory miałyby się przydać w narracji zamiast nazw, ale jeżeli już, pozostałabym przy sumarycznych.

      W dialogach natomiast zapisałabym takie wzory fonetycznie – jakby były komuś literowane.
      Ale jak mówię – piszę w oparciu o swoje widzimisię, bez źródła. ;)

      Usuń
    2. Właśnie też nic nie znalazłam i nie wiedziałam jak to ugryźć. Mi samej też ciężko przeczytać jakiś wzór chemiczny, ale wymowa sobie, a zapis sobie. W każdym razie dzięki wielkie!

      Usuń
  7. Co za inwazja anonimów. Korzystam: a nad zmianą nazwy myślałyście? Nie, że jest zła, ale nijaka w zasadzie. Mam przed oczmai jakiś klub AA, grupę wsparcie, sektę itp. a nie ocenialnię. Takie Pomackamy, Opieprz zachęcało, intrygowało, a jak widzę Wspólnymi Siłami... nic.

    OdpowiedzUsuń
  8. Żadna z nas raczej nie żyje aktywnie w wattpadowym świecie, przyzwyczaiłyśmy się do Bloggera, a i tak na razie nic nie ruszymy w tym temacie, ponieważ większość z nas ma sesję (+pracę), co widać szczególnie po aktywności. W wakacje zapewne coś ruszy, a i temat Wattpada powoli drążymy.
    Jeśli chodzi o nazwę, powstała po fuzji kilku ocenialni i tak już zostało. Nie sądziłyśmy na początku, że przetrwamy aż tyle i tak się rozwiniemy. No i miało to nawiązywać również do pomocy w kwestii literackiej. Ale dziękujemy za uwagi, przedyskutujemy to. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się.
      Ba, dodam nawet, że od samego początku nazwa w zamierzeniu nie miała kojarzyć się z ocenialnią. Fakt, to poniekąd dowód fuzji, ale nie tylko. To też wskazówka, że działamy wspólnie z autorami; chcemy razem z nimi robić coś fajnego dla publikacji w sieci.

      W temacie Wattpada – przecież nie narzekamy na brak roboty. Jak zacznie tu świecić pustkami, to wtedy się pomyśli.

      Usuń
  9. Planujecie jakieś poradniki?

    OdpowiedzUsuń
  10. Szukam ocenionych opowiadań z narracją pierwszoosobową. Jednak widzę, że nie ma u Was żadnych oznaczeń i trzeba klikać w każdą ocenkę po kolei, aby sprawdzić narrację. Może warto dodać kategorię „Narracja”?
    Polecicie Wasze oceny opowiadań z pierwszoosobowymi narracjami?
    Wiem, że są poradniki o tej tematyce, ale chciałabym dodatkowo uczyć się na czyiś błędach/powodzeniach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł. Na pewno pomyślimy o takiej kategorii (choć sporo czasu zajmie uzupełnianie). Dziękujemy za sugestię.
      Co do polecenia czegoś, to proponuję thelastdays-zombieapocalypse.blogspot.com (140). Jest tam dużo o ekspozycji w pierwszoosobówkach, stylizacji językowej narratora (np. gdy mamy ich kilku i nie chcemy, by wypowiadali się tak samo), emocjach, naturalności, nazywaniu w narracji innych postaci czy opisywania pomieszczeń. Natomiast w ocenie na-kartkach-pamietnika (83) masz nieco o pamiętnikach. Może jeszcze inna z oceniających dorzuci coś od siebie. Ja oceniałam stosunkowo niewiele opowiadań z narracją pierwszoosobową i nie orientuję się we wszystkich pozostałych ocenach z bloga. :)

      Usuń
    2. Uzupełnianie na pewno wiele zajmie. :( Ewentualnie można wprowadzić to z nowymi ocenami, a do poprzednich już nie wracać. Ale to tylko takie sugestie.
      Dziękuję! Już się biorę za czytanie! :) Od czasu do czasu do Was zaglądam czytać jakieś oceny i trafiałam na same z narracją trzecioosobową. Widocznie mam pecha. Także, mogłoby to ułatwić odnalezienie konkretnych ocen.

      Usuń
    3. Ja się tego trochę naoceniałam, ale nie pamiętam, bym trafiła na opowiadanie, w którym ta narracja by mnie pochłonęła bez reszty. Zwykle mam jakieś „ale”. ;)

      Z ocen tworów hardkorowych z nadmiarem baboli polecam „Samotną królewnę” [105], „Tango życia” [127] i świeżutką „Strzaskaną porcelanę” [139].

      Jeżeli chodzi o ocenę mniej hardkorową, ale w której zwraca się uwagę na bierną bohaterkę-obserwatorkę, to zdecydowanie „Zaginął lokaj” [104]. :)

      Oznaczenia to dobry pomysł, ale wtedy trzeba byłoby też oznaczać inne aspekty, np. gatunek bloga. Pomyślimy o tym, chociaż temat zbija niezłego ćwieka. ;)

      Usuń
    4. Skoiastel, dziękuję za polecone ocenki! Właśnie te z nadmiarem baboli są najlepsze do nauki.
      Też prawda... Mordęgą byłoby dla kogoś, aby powprowadzać takie zmiany.

      W każdym razie, dziękuję jeszcze raz Fenoloftaleina i Skoiastel. :)

      Usuń
  11. Ponieważ od lektury podstron nie jestem o wiele mądrzejsza, zapytam tutaj - kto z Was mógłby czy chciałby ocenić (za kilka miesięcy) gej romans? To opowiadanie w typowym znaczeniu - pewnie do stu stron (nie wiem jeszcze, ile mi wyjdzie), z jednym głównym wątkiem. Płeć bohaterów nie ma moim zdaniem żadnego znaczenia, nie ma tam żadnego słodkiego yaoi czy podziałów seme/uke (osobiście nie czytałam jeszcze dobrego yaoi na blogach i wątpię, żeby się to stało) - zachciało mi się tylko napisać opowiadanie o dwóch facetach, mógłby to być het albo femmeslesz.
    Z góry dzięki za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się śmiało do mnie zgłaszać. Nawet teraz jestem w trakcie oceny opowiadania z wątkiem homoerotycznym i to na pierwszym planie, więc żaden problem. :)

      Usuń
  12. Mam opowiadanie, które chciałabym wam zgłosić do ocenki, i właściwie mogłabym to zrobić już teraz, bo widzę, że poczekalnia robi się coraz bardziej pusta i wydaje mi się, że to przyspieszyłoby napisanie oceny (jeżeli w ogóle miałabym ją dostać :P). Problem jest tylko taki, że fabuła nie jest jeszcze jakoś wybitnie rozwinięta, co wydaje mi się, że mogłybyście uznać za błąd (w sensie, że postacie tkwią w jednym punkcie, że nic takiego się nie dzieje itp.) - trochę wynika to z moich założeń, ale wiem, w jakim kierunku idzie blog i że coś niecoś się pozmienia w wymiarze stabilności wydarzeń i postaci, dlatego sama bardziej skłaniałabym się ku zgłoszeniu się bliżej końca roku. Mogłabym też zgłosić się dwa razy, jeden teraz i drugi później, z naniesionymi ewentualnymi poprawkami od oceniających i rozwiniętą fabułą.
    I tutaj moje pytanie: którą opcję wolałybyście? Ocena jednego opowiadania dwa razy teraz i za jakiś czas czy teraz/za jakiś czas, ale tylko raz?

    Chyba trochę to pokomplikowałam, ale myślę, że zrozumiecie, o co pytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej później. Ewentualnie możesz zaznaczyć w zgłoszeniu, żeby się nie czepiać tego, ale ciężko oceniać opowiadanie bez fabuły, bo to cała jego istota :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Przepraszam, chciałam zapytać, czy istnieje możliwość ,że gdy podeślę pracę do sprawdzenia oraz oceny, nie trafi ona tutaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. Po to jest ten blog, by inni mogli się uczyć również poprzez czytanie rad w ocenach.
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. A ja mam takie luźniejsze pytanko. :) Lubicie, kiedy znani Wam autorzy (tacy, których utwory już oceniałyście) powracają tu ze zgłoszeniami nowych tekstów czy może wolicie oceniać te same opowiadania kilkukrotnie, ale za kolejnym podejściem widzieć w nich poprawki, w tym zasugerowane przez Was zmiany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie bez różnicy. :) Lubię, gdy kontakt z ocenianym autorem utrzymuje się po ocenie, raz na jakiś czas na własną rękę przeglądam też oceniane dawniej blogi (spora część, niestety, jest już zawieszona), jednak żeby mieć taki kontakt, trzeba sobie go wyrobić – napisać pierwszą ocenę. Także jeżeli oceniam coś nowego od autora, którego nie kojarzę, to dobrze, bo powiększam bazę znajomości blogowych. Jeżeli jednak wraca znany mi już nick – też nie mam z tym problemu.
      Nie zdarzyło mi się jednak ocenić jednego tekstu „kilkukrotnie”, przeważnie do dwóch razy sztuka. Przy czym gdy ktoś „wraca” z tym samym materiałem, jeszcze przed przyjęciem bloga do kolejki zwracam uwagę na to, czy widzę realne zmiany przy wstępnym przeglądaniu treści. Jeżeli tak, świetnie. Jeżeli nie, odmówiłabym roboty, bo szkoda byłoby mi mojego czasu na powtarzanie się. Nie miałam jednak nigdy takiej sytuacji; raczej autorzy, których teksty wymagały jedynie estetycznych, detalicznych poprawek, nie poprawiają u nas noty, prędzej zapytaliby na priv o jakiś konkretny fragment, czy widać w nim zmianę.
      Zdarza się też, że po ocenie w ramach prywatnego czasu niektóre z nas zgadzają się podjąć z autorem współpracę w ramach bety, jest to jednak rzadkość.

      Usuń
  15. Dobrze, nie ogarniam Blogspota, jeszcze raz... Wybaczcie, ale to jestem ja i moja niezdarność.
    Mam pytanie, czy istniałaby taka możliwość, aby zgłosić opowiadanie stricte z Wattpada. Zauważyłam Waszą reklamę i mnie zaciekawiło, a szukam rzetelnej recenzji.
    Z góry dziękuję za odpowiedz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu się może zdarzyć, nikt nic nie widział. ;)
      Tak, oceniamy twórczość z Blogspota, Wattpada, Ao3, a także treści niepublikowane, podesłane w plikach na adres mailowy, w linkach do Dokumentów Google czy choćby wysłane gołębiem. Forma nie gra roli, więc możesz się śmiało zgłaszać.

      Usuń
  16. Witajcie! Chciałam zapytać o możliwość zgłoszenia do oceny storytellingowego bloga RPG osadzonego w autorskim świecie low fantasy. Jestem świadoma, że to coś zupełnie spoza waszej ligi - na swoich profilach albo nie wspominacie o opcji ocenienia takiego bloga, albo kategorycznie nie przyjmujecie ich do oceny. Konkretnie interesuje mnie ocena świata przedstawionego, a do tego mogłaby dojść ocena jednego z wątków, dosyć krótkiego, który liczy sobie jakieś 30 tysięcy słów i zapewne wzrośnie tylko trochę. Mimo wszystko, zostawiam tutaj moje pytanie - czy któraś z was lub zespołowo - podejmie się oceny takiego bloga grupowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ho-ho-ho... No proszę, a myślałam, że tylko ja wpadłam na pomysł spisania swojej sesji. xD
      Nie rozumiem tylko, dlaczego uznałeś, że to coś spoza naszej ligi – większość z nas ma u siebie na podstronach, że ocenia opowiadania osądzone w autorskim świecie fantasy. Czy sesje RPG pisze się na innych zasadach niż – ot – powieści fantasy? O ile nie jest to kobyła na 300 stron, myślę, że poradziłybyśmy sobie.

      Usuń
  17. Coś tak cicho na Wattpadzie. Nie reklamujecie się tam jak na bloggerze? Znalazłoby się sporo niezłych opowiadań do oceny. Np. Taka KryptoFanka ma 15 tys. wyświetleń i np. ocena czegoś jej promowałaby WS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15 tys. na wattpadzie to nie jest dużo. Mam wrażenie jakiejś dziwnej reklamy.

      Usuń
    2. Aaa właśnie, miałam wrzucić ocenki na Watta. Mea culpa, zaraz się tym zajmę. Co do reklamy, to fakt, nie szalejemy tam, ale zajmuję się tym sama a przy pracy, Katalogowo, ocenianiu, betowaniu i innych obowiązkach średnio u mnie z wolnym czasem.

      Usuń
  18. "Wiedziała, gdzie się znajduje" czy "wiedziała gdzie się znajdowała" itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Zgodnosc-czasow-w-polszczyznie;17801.html?fbclid=IwAR22HSOCrRq2ZYoAFrsBgDBGubtQHqodz1a0K68jzBx61kfWn0aCoFD5a74
      Polecam. Mam nadzieję, że to rozwieje wszelkie wątpliwości. :)

      Usuń
  19. Zmienicie kiedyś szablon? Den jaki ma piękny teraz! :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już przy Den jesteśmy i jej innym blogu akurat, planujecie jakiś post związany z wykupywaniem domeny, pozycjonowaniem itp.? Czy już mniej wasze rejony? Post o wyborze szablonu bardzo przydatny.

      Usuń
    2. Nie, szablon nie będzie zmieniany. Przynajmniej do końca roku, być może pomyślimy o czymś na urodziny.
      A w sumie co ma literacka działalność WS do pozycjonowania i wykupywania domen? ;)

      Usuń
    3. Tak się składa, że pracuję jako pozycjonerka (XD). Ale chyba pozycjonowanie to faktycznie niekoniecznie temat na ocenialnię, na której ocenia się głównie opka.

      Usuń
  20. Cześć dziewczyny!
    Po Waszej ocenie bloga (Świat Amorisowego Zamętu) przyjęłam krytykę na klatę i zabrałam się za tworzenie tak jak Pan Bóg przykazał i na ten moment mam cztery opublikowane rozdziały poprawionego opowiadania Lysandrowe Fantazje. Wybaczcie mi, że nie skomentowałam oceny w żaden sposób, ale (wstyd przyznać) w pierwszej chwili trochę mną emocje targały i wolałam nie pisać czegoś, czego bym później żałowała. Wolałam wziąć dupę w troki i coś ze sobą i swoim tekstem zrobić.
    Chciałabym się ponownie zgłosić do oceny, aczkolwiek w obecnie opublikowanych rozdziałach mało co się dzieje i dopiero zaczyna się wprowadzenie do głównych akcji historii. Wiele wątków będzie wyjaśnianych później, co moim zdaniem może wpłynąć na ocenę tekstu.
    W związku z tym rodzi się małe pytanie: Zgłosić się teraz i ewentualnie napisać Wam na mejlu wydarzenia jakie mam jeszcze zaplanowane, tak byście miały chociaż ogólny pogląd na całokształt, czy poczekać jeszcze trochę i zgłosić się jak coś więcej będzie wyjaśnione? Przy dobrych wiatrach, jeśli bym się teraz zgłosiła, to zdążyłabym napisać jeszcze kilka rozdziałów. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
    Zależałoby mi na Waszej powtórnej ocenie, ale nie chcę, by niewyjaśnione czy źle zrozumiałe wątki wpłynęły na jakość oceny.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!
      Miło, że się odezwałaś i że nasza ocena Ci pomogła. :) Chętnie ponownie weźmiemy Twojego bloga pod lupę – ja i Skoia.
      Możesz się zgłosić już teraz i sama wybrać odpowiedni moment, kiedy chcesz, abyśmy zaczęły ocenę. Myślę, że dogadamy się w tej kwestii na priv, także zostaw zgłoszenie w księdze zgłoszeń, a my odezwiemy się wkrótce na mejla. ;)
      Pozdrawiam, For

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Na pewno się zgłoszę :)

      Usuń
  21. Chciałam zapytać, czy oceniacie opowiadania? Mam na myśli coś naprawdę krótkiego (ale też nie 5k słów na krzyż).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że oceniamy miniatury. Dobrze jednak, aby – jeśli autor ma ich kilka – podesłać ich więcej, wtedy i nasz feedback będzie dłuższy. Wiadomo, oceny miniatur nie są tak obszerne, jak oceny tekstów wielowątkowych.
      Przykłady: ocena [192], [ocena 150] czy ocena [81].

      Usuń
  22. Byłam podekscytowana na nowy szablon, a jest... średnio. Kolory piękne, urodzinowy nagłówek też i ogólnie pomysł z wyświetlaniem na górze proponowanych postów jest spoko, ale za dużo tego. Głowa boli. Kiepski argument, że można włączyć post i wtedy znika część misz-maszu (trochę jak kliknij krzyżyk, skoro masz jakiś problem). Fioletowy pasek do góry też średnio potrzebny. Mocno rzuca się w oczy. Za mocno. Takie mam odczucia jako stała odwiedzająca. Ogólnie się fajnie zrobiło, szablon bardziej nowoczesny, ale chciałam napisać o kilku kwestiach, czytając kiedyś podobną opinię na czacie. Zrobicie z tym, co chcecie. PS Ankieta nadal aktualna czy tak wisi od urodzin? Pytania stare i przechodzi dalej po prostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super, że się rozwijacie na ig. Notesiki piękne ;) Tylko czekać, co wymyślicie na kolejne urodziny.

      Usuń
    2. 1. O szablonie rozmawiamy, wymieniamy się sugestiami. Być może coś się pozmienia; uczymy się wciąż nowego dla nas kodowania, gdyż jest to szablon typowo wordpressowski implementowany w bloggera, pisany w javascript, nie wszystko da się też wdrożyć, usunąć, nie wszystko jest responsywne i tak dalej.

      2. Kiepski argument, że można włączyć post i wtedy znika część misz-maszu (trochę jak kliknij krzyżyk, skoro masz jakiś problem). – Nie rozumiem za bardzo problemu. Taka prawda. Gdy wchodzisz w konkretny post, pasek polecanych znika, pozostaje sam nagłówek. I tak najważniejsze treści są poniżej, nawet szałt znajduje się na tyle nisko, że gdy się go czyta, nagłówka nie widać. Trudno zakładać, że ktoś wchodzi na WS, żeby się gapić pół godziny w sam slider.

      3. Ankieta aktualna. W ogóle o tym nie pomyślałyśmy, by cokolwiek w niej zmieniać.

      4. A dziękujemy. <3 Nie wiemy, co dalej, ale burze mózgów zawsze się u nas sprawdzały. Do notesów dołączyłyśmy jeszcze fajne, grawerowane długopisy o wymiennych, uniwersalnych wkładach. ^^

      Usuń
  23. Szkoda, że naprawiłyście szablon xd. Lepiej było bez nagłówka ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cześć.
    Wieki temu jedna z Was – Fenoloftaleina (pozdrawiam Cię serdecznie) napisała ocenę mojego bloga. Zwróciła uwagę na kilka kwestii, w tym na moją największą zmorę – ekspozycję. Rady wzięłam do serca, od tamtego czasu staram się nad tym pracować, jednak nie do końca wiem, czy właściwie rozumiem to zjawisko. Z Waszej encyklopedii wywnioskowałam, że ekspozycja to wielkie ściany tekstu, gdzie opisujemy coś, co spokojnie moglibyśmy pokazać za pomocą sceny. I tutaj rodzi się moje pytanie: Czy mogę użyć opisu, jeśli chcę przedstawić przeszłość/historię bohatera, jeśli zaczęłam ten wątek dialogiem?
    Dam najprostszy przykład: W pierwszym rozdziale Syriusz i James (piszę fanfiction o tematyce HP) stroją sobie żarty ze swojej sąsiadki. Czy po takiej tematycznej scence mogę opisać historię Blacka? Dlaczego mieszka u Potterów? Co go skłoniło do opuszczenia domu?
    To jeden z wielu przykładów, które mogłabym podać. W takich momentach nie wiem, czy nie stosuję ekspozycji, czego chciałbym unikać jak ognia. Jeśli jest to ekspozycja, to moje następne pytanie brzmi: jak wpleść w treść przeszłość bohaterów? Jak pokazać ich historie?
    Również kłopotliwe jest dla mnie to, czy narrator może opisywać przemyślenia/wspomnienia bohatera? Na przykład: bohaterka spotyka się z przyjaciółmi i wspominają chwile gdy się poznali. Czy narrator może opowiedzieć czytelnikowi, że postać zaczęła rozmyślać o danej chwili, przypomnieć jakieś wspomnienie i dodać jej uczucia towarzyszące temu wspomnieniu? Czy to również może skończyć się ekspozycją?
    Mam nadzieję, że zrozumiecie moje pytania, bo niestety ciężko mi było opisać z czym mam problem. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Bardzo miło cię tu widzieć. Cieszę się, że pracujesz nad warsztatem. Po pierwsze, ekspozycja to niekoniecznie wielka ściana tekstu. Równie dobrze ekspozycją może być stwierdzenie, że ktoś był taki i taki, zawsze robił to, umieszczone w tekście zamiast oznak danej cechy charakteru czy powtarzającej się czynności. Po drugie, nikt ci nie mówi, co możesz, a czego nie ma. Po prostu staramy się w ocenach i artykułach na WS przedstawić konsekwencje ekspozycji i wskazać drogę, która pozwala na większe zaangażowanie osoby czytającej, samodzielne wnioskowanie etc. Zawsze możesz wykorzystać retrospekcje, choć to trochę pójście na skróty. Sama wiesz najlepiej, ile informacji chcesz przekazać i w jakim momencie oraz dlaczego. We wskazanej przez ciebie sytuacji, zapewne lepiej sprawdziłby się zwykły dialog. Przypływ wdzięczności po emocjonalnym wydarzeniu albo właśnie wytknięcie podczas kłótni, co Potterowie zrobili dla Syriusza, gdzie by był, gdyby nie oni itp. To tylko opcja. Powoli, subtelnie. Nie musisz wszystkiego zdradzać od razu. Odnośnie do drugiego przypadku, lepiej, żeby takie błądzenie myślami było jakoś uzasadnione. Wspominanie ni z gruchy, ni z pietruchy w środku sceny wypada nienaturalnie i osoba czytająca czuje, że jest to pisane pod nią. Skup się na zasadzie, że czasem mniej znaczy więcej. Odpuść sobie puste wnioski i okrągłe słówka. Podawaj oznaki, pozwalaj wnioskować i w środku sceny nie zaczynaj się nagle rozwodzić nad innym wątkiem. Jeżeli jeszcze średnio to czujesz, zachęcam cię do zapoznania się z innymi ocenami na WS. Niemalże w każdej z nich problem ekspozycji został poruszony i omówiony na przykładach.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To ja dodam też coś od siebie. :)

      Jakim typem narracji prowadzisz opowiadanie? Kiedy wspominasz, że masz problem z umiejscowieniem wspomnień bohaterów w narracji, od razu nasuwa mi się, według mnie, najlepsze z możliwych rozwiązań, czyli... mowa pozornie zależna.


      To te akapity narracji, w których narrator wyraźnie staje za bohaterem i przemawia jego stylizacją, jego językiem (nazwijmy to okazjonalnym POV-em). Wtedy, zamiast pisać, że, przykładowo:
      Syriusz zaczął rozmyślać o tym, jak to pierwszy raz przekroczył próg szkoły. Czuł wtedy niepokój chowany pod krzywym uśmiechem i w błysku ekscytacji w oku. Dziś było inaczej, bo wreszcie czuł się jak w domu, możesz napisać to w stylu:
      Ile to już lat minęło, odkąd pierwszy raz stanął w tych drzwiach...? Za długo, ale tym razem wcale nie musiał wymuszać uśmiechu ani ukrywać drżących za plecami rąk. No bo przecież był w domu. – W typowej narracji narratora wszystkowiedzącego zaczynanie nowych zdań od spójników czy stylizowanie myśli na luźniejsze nie zawsze się sprawdza, zależy od stylizacji całego utworu. Ale w przypadku mowy pozornie zależnej bohatera, który jest na przykład nastolatkiem pasuje już całkiem nieźle.


      W każdym razie mowa pozornie zależna daje szerokie pole do popisu, bo jeśli tylko bohater znajduje się w sytuacji, w której naturalnym jest dla niego coś wspomnieć – wspomnienie pisane tym typem staje się bardziej wewnętrzne, bardziej subiektywne, bardziej wciąga czytelnika. Nie jest ekspozycją: czuł się tak i tak. Ani streszczeniem: pamiętał/wspominał to i siamto. Wynika naturalnie, jest lekkie i angażuje odbiorcę, łatwiej mi wtedy poznać i rozumieć, co faktycznie czują twoje postaci i jaki mają stosunek do wspomnień.
      Mową pozornie zależną przytoczyć możesz całe wydarzenie, akapit retrospekcji, albo rozrzucać po tekście takie *wink wink* subtelne wzmianki, po których po przeczytaniu całości czytelnik będzie miał pełny obraz historii postaci. Zupełnie tak, jakby przeczytał jeden akapit ciągiem.


      Ekspozycja, to – jak już Fen napisała – nie tylko wielkie ściany tekstu. To często nadużywanie słowa czuć się, zapominanie o tym, że pisze się, by pobudzać wyobraźnię. Zasada głosi: Pokazuj, nie opisuj (Show, don't tell), ale równie dobrze brzmiałaby wersja: Opisz to tak, aby dać to odczuć. Podsuwając czytelnikowi pod nos informacje o tym, jak czuje i co myśli bohater, możesz go zanudzić obiektywizmem narratora wszystkowiedzącego i tylko o to w tym chodzi. Złe nie są opisy. Złe nie są myśli, wspomnienia (oczywiście, jeśli faktycznie nie zalewają rozdziału, trwając po kilka stron, by zginęła w nich główna linia fabularna, dziejące się obecnie wydarzenia). Błąd nie tkwi w samej istocie opisów, bo przecież nie da się napisać opowiadania bez nich, wtedy musiałabyś pisać tylko dialogi, wyszedłby ci z tego dramat (dosłownie, a i pewnie w przenośni).

      Ekspozycja to głównie styl opisu, charakter. Jeśli streszcza, przytacza stany emocjonalne, zamiast pokazywać je, zamiast dawać je czytelnikowi zobaczyć – męczy. Jeśli mówi za dużo naraz, zastępuje całe sceny – sprawia, że tekst zaczyna przypominać wypracowanie szkolne z dziedziny: napisz charakterystykę świata przedstawionego i żyjących w nim bohaterów. A charakterystyka to nie opowiadanie.

      Nasuwa mi się przykład: Był smutny. Nie zajmuje on w tekście dużo miejsca, nie jest ścianą, ale jest ekspozycją, ponieważ równie dobrze możesz napisać coś w stylu:
      Odetchnął ciężko i spuścił wzrok. Z tą swoją podłużną, kudłatą mordą pewnie znów przypominał spaniela... Lily już by gadała, że tylko z uśmiechem było mu do twarzy. Przełknął gorzką ślinę – Daje odczuć? No daje. I jest opisem zachowania postaci w bieżącej scenie przeplecionym z opisem odczuwanych emocjami. Wychodzi opis pozbawiony ekspozycji. :)

      Usuń
    3. Dodam jeszcze, że mowa pozornie zależna to tylko krok od pisania opowiadania pełną narracją personalną (deep POV). Zajrzyj do naszej encyklopedii, do artykułu Deneve o tym typie narracji: [KLIK]

      W takiej narracji każdy bohater przez wszystkie akapity sceny stylizuje pod siebie narrację, przedstawiając bieżące (choć nadal pisane w trzeciej osobie i chociażby w czasie przeszłym) myśli. Może wtedy myśleć w zasadzie o czymkolwiek umotywowanym fabularnie, może snuć podejrzenia, gdybać, wspominać. Ale dzięki deep POV nawet jeśli wstawisz wspomnienie, które musi zająć ci więcej miejsca w rozdziale, nie będzie ono nudne, gdyż zawsze będzie zawierało jakiś charakter postaci, od której pochodzi – jej wtrącenia, charakterystyczne słownictwo, subiektywne spojrzenie na sprawę. Stanie się dobrym materiałem, by czytelnik mógł poznać postać – jej sposób rozumowania, a więc charakter. Nie będziesz wtedy musiała pisać, że, na przykład, Syriusz był zabawny, bo wystarczy, by w jego partie narracyjne wpleść co jakiś czas żartobliwy ton, by oddać faktyczną naturę żartownisia. Deep POV to dynamiczna, lekka narracja, do tego ciekawa, gdyż niejednostajna – zmienia się wraz ze zmianą perspektywy, oddania sceny kolejną postacią do poznania.

      Więcej o tym typie narracji (co przełoży się na mowę pozornie zależną) znajdziesz na anglojęzycznych stronach (wraz z przykładami), na przykład [TUTAJ] lub [TUTAJ]. Przeczytasz tam, że deep POV to technika, która całkowicie „usuwa” z prozy głos narratora wszystkowiedzącego, za którym chowa się autor. Pozostają nam tylko bohaterowie, w których głowach przebywa czytelnik. Dzięki temu możesz wpleść naprawdę wiele przemyśleń, wspomnień, odniesień i trwa to właściwie w czasie akcji, w czasie akapitów narracji, nie trzeba więc przerywać akcji na rzecz opisów. To bardzo wygodne i przyjemnie się pisze, ale wymaga kontroli i rozpracowania sylwetek psychologicznych bohaterów, aby każdy był rozpoznawalny, charakterystyczny i wystylizowany.

      Usuń
    4. Dziękuję bardzo za tak szybką i szeroką odpowiedź na pytania. :)
      Myślę, że na pewno spróbuję użyć mowy pozornie zależnej. Przeglądając Waszą encyklopedię omijałam szerokim łukiem artykuł o POV, bo miałam jakieś dziwne wrażenie, że to nie jest dla mnie. Ale jak się okazuje, warto, więc od razu biorę się za przestudiowanie tego tematu.
      Od razu nasunęło mi się jedno pytanie: czy jeżeli będę stosować narrację POV, to muszę być już konsekwentna, czy mogę mieszać ten rodzaj z dotychczasowym narratorem wszechwiedzącym?

      Usuń
    5. Myślę, że możesz; zresztą tak naprawdę nie ma reguły, która sztywno określałaby konstrukcję prozy. W arcie z encyklopedii o podstawach narracji przeczytasz, że taki na przykład Orbitowski pomieszał w narracji pierwszoosobowej czas przeszły z przyszłym, a Joseph Conrad w Jądrze Ciemności zastosował kompozycję szkatułkową, czyli umieścił opowieść napisaną jednym typem narracji w innej opowieści. I dalej: Całkiem łatwo jest mieszać narratora auktorialnego z personalnym. (...) Narrator tylko czasami staje za bohaterami, ale w większej mierze pozostaje obiektywny i jakby daleki – zdarza się nawet, że przeplata się to w jednej scenie, jednak oddzielonymi akapitami. To tak, jakby oddzielić myśli bohatera od reszty narracji, stawiając enter, ale tym razem myśli te nie są zapisane kursywą lub w cudzysłowie oraz nie są odmienione w pierwszej osobie.

      Polecam ci ten artykuł szczególnie ze względu na punkt: Narracja mieszana – to właśnie z niej dowiesz się chociażby, czym jest head-hopping, którego w przypadku prowadzenia narracji POV raczej należy unikać. Wiedza ta może przydać ci się w przyszłości.

      Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że również od tego zaczynałam – przepisałam od nowa opowiadanie pisane wszystkowiedzącym i pełne ekspozycji, dodając wybiórczo właśnie tę mowę pozornie zależną, ale jednocześnie na przykład opisy miejsc czy typowe wstępy rozpoczynające scenę pisałam nadal wszystkowiedzącym. I jednak mimo wszystko z każdą kolejną notką takie pisanie i wczuwanie się w postaci sprawiało mi coraz więcej frajdy, postaci coraz bardziej zaczynały się od siebie różnić i żyć w tekście, mieć swoje zdanie, a ich perspektywy zajmowały coraz więcej miejsca... aż narrator wszystkowiedzący po prostu gdzieś... no, wyparował. Teraz sama przepisuję je trzeci raz, wywalając go z pierwszych rozdziałów, pozbywając się też head-hoppingu. Gdybym jego definicję poznała wcześniej, miałabym mniej roboty. ;)

      Usuń
    6. Dziękuję Ci bardzo, chyba właśnie takiej porady potrzebowałam. :)

      Usuń